Zwariowany hollywoodzki milioner pędzi żywot tyleż beztroski co banalny, aż do momentu zakochania się w skromnej dziewczynie opiekującej się chorym ojcem. Życie zna tysiące takich historii, ale w niewielu z nich występuje jako ten trzeci stary, angielski kamerdyner, którego udział w szczęśliwym finale romansu trudno przecenić! Standardową fabułę uwiarygadniają grający wcale niestandardowo świetni aktorzy, na czele z sir Johnem Gielgudem w roli dystyngowanego kamerdynera. Arthur pozostaje także sztandarowym filmem zmarłego komika Dudleya Moore'a.