Beneficjenci Splendoru to solowy projekt muzyka i dziennikarza Marcina Staniszewskiego, który dwa lata temu zadebiutował doskonale przyjętą płytą "Trendywaty Chłopiec" - słodko-kwaśną avant-popową opowieścią o wielkomiejskim życiu ludzi, którzy właśnie przestali być młodzieżą. Beneficjenci Splendoru zasłynęli utworem "Ręce pełne robota", abstrakcyjną satyrą na korporacyjną rzeczywistość zilustrowaną teledyskiem Romana Przylipiaka. Płyta znalazła się w większości podsumowań najlepszych albumów 2009 roku i została objęta patronatem radiowej Trójki, a krytycy muzyczni byli zgodni - dawno już nie było w Polsce debiutanta potrafiącego opowiadać tak barwne i aktualne historie. Dość zacytować Roberta Leszczyńskiego, który o Beneficjentach Splendoru pisał we "Wprost": "To najlepsze polskie teksty, jakie słyszałem od kilku lat. I to nie kilka, ale wszystkie!". O nowej płycie "Tęczy wybielacz": "Tęczy wybielacz" to zupełnie nowy rozdział opowieści zapoczątkowanej przed dwoma laty. Brzmienie zespołu znacznie się zmieniło i dojrzało. Obok barwnych elektronicznych dźwięków i mnóstwa sampli, nie brak tu gitar, brudnych przesterów i nietypowych instrumentów, takich jak syntezator modularny Serge, melodyka, czy... balon. Wszystkich 11 utworów zaśpiewanych zostało w języku polskim, a autorskie teksty nie odbiegają frywolnością i celnością od tych, jakie można było usłyszeć na debiucie. Beneficjenci Splendoru są jak filmy Woody'ego Allena - zabawne, ale głębokie, czego dowodem jest "Tęczy wybielacz".