Kiedy na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych zaczynał swoją przygodę, amerykańska scena muzyczna była dosyć monotonna. Popularne stacje radiowe nadawały piosenki łatwe i przyjemne. Słuchacze dopiero czekali na rewolucję, nową energię i nowe życie. Dylan nie chciał być rewolucjonistą, ale i nie wpisywał się w promowany przez radio nurt muzyki popularnej. Robił swoje, nie przejmując się, że - jak mu się zdawało - nie ma szans na komercyjny sukces. Muzykę folkową uważano wtedy za coś gorszego: trochę prostacka, trochę wstydliwa. Ale Dylan chciał ją grać - i żeby grać, porzucił dom, rodzinę i wyruszył do Nowego Jorku - miasta legendy i mekki artystów. Kroniki to zapis pierwszych muzycznych doświadczeń i niezwykłych spotkań, które zapoczątkowały karierę jednego z najważniejszych artystów XX wieku.
Bob Dylan rozkoszuje się powrotem do Village w 1961 roku, kiedy jako introwertyczny młody człowiek odkrył Manhattan. Dla początkującej piosenkarki ludowej urodzonej na Środkowym Zachodzie Nowy Jork jest miastem wszystkich możliwości, wszystkich pasji: zadymionych białych nocy, odkryć literackich, ulotnych miłości, niezniszczalnych przyjaźni. Wspomnienia z dzieciństwa powracają tu jak wiele iluminacji, składających się na historię genialnego muzyka, który aspirował do chwały, ale nie mógł tego znieść. Pierwszy tom swobodnej autobiografii, składający się z trzech części.