Publiczne kolekcje wiele zawdzięczają prywatnym ofiarodawcom. Trudno wręcz wyobrazić sobie muzeum, które w mniejszym czy większym stopniu nie korzystałoby z ich hojności. Tak też jest w wypadku Muzeum Narodowego w Gdańsku, które od swych początków (XIX w.) zawsze mogło liczyć na cenne dary i zapisy. W ostatnich latach przyzwyczailiśmy się - przynajmniej w Polsce - że to głównie z pieniędzy publicznych są powiększane muzealne zbiory. Szczęśliwie jednak wspaniała tradycja prywatnego mecenatu całkowicie nie zniknęła. Świetnym na to dowodem jest kolekcja (a właściwie dwie odrębne kolekcje, o czym dalej), którą nasze muzeum zgromadziło dzięki niezwykłemu i całkiem nieoczekiwanemu darowi Basila Alkazziego. Nasz ofiarodawca, sam będący artystą, doskonale zna i rozumie świat sztuki i współtworzących go ludzi. Wielu z nich poznał osobiście, z wieloma łączyły go bliskie więzy. Wśród tych, którzy znaleźli się na jego życiowej drodze, była także, nieżyjąca już, polska malarka Halima Nałęcz, właścicielka Drian Galleries w Londynie, przez wiele lat jedna z czołowych postaci polskiego życia artystycznego na emigracji. Sam Alkazzi nazywa ją swą promotorką i przyjaciółką. To właśnie ona zwróciła uwagę Basila Alkazziego na gdańskie muzeum, gdy w 1983 roku obdarowała je świetną kolekcją ponad 360 prac artystów wystawiających przez lata w jej londyńskiej galerii. Ten dar, bez wątpienia jeden z najcenniejszych w powojennej historii gdańskiego muzealnictwa, to jeszcze jeden dowód na to, jak wiele muzea zawdzięczają prywatnym ofiarodawcom. Dla upamiętnienia artystycznej przyjaźni w 2015 roku został ustanowiony Fundusz Basila Alkazziego i Halimy Nałęcz. Dzięki dokonywanym przez niego systematycznym zakupom Muzeum Narodowe w Gdańsku zyskało w ciągu zaledwie kilku lat wartościową kolekcję prac, głównie malarskich, młodych polskich twórców.