Na skraju lasu stoi duży drewniany dom, zwany Pod Dębami. Pod taką nazwą kryje się niezwykła lecznica, dająca schronienie plejadzie zwierząt. Ania i jej brat Jędrek, dzieci miejscowego weterynarza, mają ręce pełne pracy. Nie tylko opiekują się dziką świnką Dundzią, boćka Panka uczą latać, ale także poskramiają temperamenty kota Kropka, jamnika Łobuza, wiewiórki zwanej Duszką, kawki Kaśki oraz Lotki i jej szczeniąt Bolka i Lolka. Nic dziwnego, że w takim miejscu i w takim towarzystwie przygoda goni przygodę, a przyjaciele narażeni są na wiele niebezpieczeństw. Na skraju głębokiego lasu stał duży drewniany dom Pod Dębami. Mieszkała
tu mała Ania i starszy od niej o dwa lata brat, Jędrek. Ojciec dzieci był
weterynarzem, nic więc dziwnego, że zawsze znajdowały tu schronienie
jakieś potrzebujące opieki zwierzęta i ptaki.
Pewnego wiosennego popołudnia przed furtką stanął ogromny mężczyzna
z długą, rudą brodą.
Był to Bartłomiej, gajowy z tutejszych lasów. Kochał rośliny i zwierzęta,
zaś stronił od ludzi. Znała go cała okolica. Panicznie bali się go kłusownicy,
dla których nie miał litości.
Dzieci przepadały za panem Bartłomiejem, ponieważ często zabierał je
do lasu. Było to dla nich wielkie święto. Jak nikt inny potrafił on naśladować
głosy różnych ptaków i leśnej zwierzyny. fragment wstępu