Opis
Powieść Anny Skrzyniarz to wartka i dowcipna, lecz pouczająca historia o przekuciu niemocy na siłę i stopniowym odnajdywaniu najszczerszej słodyczy pośród wszystkich goryczy świata. Przede wszystkim to apoteoza Życia. Będąca główną bohaterką tej opowieści o życiu i jego cudach Amelia uważa, że nic się jej nie układa, że pozostały już tylko wspomnienia rzeczy boleśnie straconych. Nie potrafi zapomnieć o tym Jedynym Mężczyźnie, z którym nie jest już od kilku lat, ma słabe relacje z siostrą i sądzi, że rodzice usilnie próbują sygnalizować jej staropanieństwo, a przyjaciółki mają coraz mniej cierpliwości dla jej cierpienia. Praca w sekretariacie gimnazjum o boku wciąż sypiącego niewybrednymi żartami dyrektora również do fascynujących nie należy, natomiast jej odwieczne marzenie o tańcu pozostaje niespełnione, a pasja zamieniona na czekolady z bakaliami i papierosy. Bohaterka uważa, że to życie jest dla niej okrutne, ale dzięki tajemniczym, niewyjaśnionym, lecz niezwykle, namacalnie wręcz, realnym wizjom sennym, pojawiającym się znikąd, Amelia zaczyna rozumieć, że to ona sama zadaje sobie te ciosy drogą sztucznej martyrologii i tworzenia w głowie pieśni żałobnych na własny temat. Życie bowiem tylko czeka na to, by je chwycić. Oczywiście fakt, że zmiana jest możliwa nie znaczy, że jest prosta. Nic nie dzieje się od razu, bez wkładu ciężkiej pracy i udziału innych ludzi, okazujących się być zupełnie innymi, niż Amelia pierwotnie osądziła. Kobieta zaczyna więc od małych kroków. Zmotywowana niezwykłymi snami, postanawia zapisać się na kurs tańca. A to ostatecznie daje jej o wiele więcej, niż przypuszczała, że byłaby zdolna osiągnąć. Nudna praca w sekretariacie gimnazjum, szef będący chodzącym archetypem niegroźnego, lecz irytującego obleśnego dowcipnisia, lekka nadwaga, młodość przemijająca wraz z pustymi dniami w akompaniamencie czekolady, telewizora, papierosów na balkonie i zgryźliwości kierowanych zarówno na zewnątrz, jak i do wewnątrz - Amelia bardzo nie lubi tego, do czego zredukowane zostało jej życie, odkąd Adam - idealny, najwspanialszy i jedyny - zbłądził na drodze życia w okolice swej sąsiadki, czym stracił możliwość trwania w symbiozie dusz z bohaterką, mimo jej wyraźnego i wciąż niegasnącego ubolewania z powodu i straty, i krzywdy. Kobieta zatraciła i siebie i swoje marzenia - i zdawałoby się, że z trwającego już cztery lata marazmu, nie ma już wyjścia. Pozostały jedynie tęsknota za byciem ważną i za tańcem, przeplatające się raz po raz z rosnącą świadomością przemijającego czasu. Na ratunek Amelii przybywa jednak tajemniczy, surrealistyczny sen, w którym otrzymuje ona wskazówkę, którą z samego zaintrygowania - postanawia niezwłocznie zapisać. Dni mijają, wraz z następującymi po sobie i trywialnymi, i nieco zaskakującymi zdarzeniami, a po nich pojawiają się kolejne senne wskazówki ubrane w znajome twarze, które z czasem okazują się mieć przewrotny, lecz definitywny sens. Amelia odnajduje drogę do odnalezienia siebie w sobie, w czym pomagają jej - wbrew jej obawom - jakże przychylni jej, nowo poznani ludzie. Okazało się, że to, co miało być piękne - było fałszywe. A to, co często pomijane - jest jednak najważniejsze. Porzucony przez nią raz na zawsze zostaje kokon apatii i braku woli oraz wiary we własne możliwości, a rodzi się w niej zupełnie nowe człowieczeństwo. Człowieczeństwo, które pełnię osiąga dopiero wtedy, gdy dzielone jest z innymi.