Słowa mogą się włóczyć, meandrować, zbijać w grudy lub tworzyć zadziwiające konstelacje. To wszystko jest możliwe, gdy wyobraźnia wreszcie się ośmieli, a z języka zostanie zdjęty kaganiec. Poetą, który uwolnił się w ten sposób, jest zdecydowanie Michał Banaszak. Jego fraza pulsuje, zmienia rytmy i gubi czytelniczy pościg w dżungli nawiązań i 1001 skojarzeń. Przyjrzyjmy się bliżej tym wersom, bo pod warstwą swawoli jest tu coś więcej, coś, co wymaga naszej odpowiedzi.
Michał Banaszak - urodził się i miszka w Zielonej Górze.
Jego poprzednie zbiory wierszy to: Posenika o rozpadzie i Miejsca
Widziałem twoje godło w zoo z głową
w rogu klatki ale dla ciebie to jeszcze
możliwe: za 30 lat, za 1
dzień, za 1 sekundę, odbywa się
właśnie teraz, kołyszesz je w
rękach, wyczekujesz w bezsenne
noce, żyjesz w nim, umierasz
w nim, (potępiamy, wyrażamy
zaniepokojenie, śpiewają swoją
odwieczną piosenkę) a ono
tętni, pulsuje pod skórą