Bardzo dobra płyta grupy z Oakland. Krążek nie ma słabych kawałków, słucha się go bardzo dobrze od początku do końca. Piper i jego ekipa nie skupiają swoich piosenek wokół fur, seksu i szmalu. Jest to coś innego niż piosenki m.in. Eminema, 50cent'a czy Snoop Dogg'a, jest lepsza, bo nie tak monotematyczna. Polecam wszystkim, nawet tym, którzy nie lubią hip-hopu! "Someday", "Spun", "Flipsyde" czy "Angel" spodobają się z pewnością każdemu, kto usłyszy tę piosenkę. Jeśli ktoś nie wierzy w talent Flipsyde'u niech przypomni sobie teledysk "Happy Birthday", który przez długi czas gościł na listach MTV i innych telewizji.