Londyn, rok 1888. Panowanie królowej Wiktorii powoli dobiega końca, na salonach prezentowany jest John Merrick znany lepiej jako człowiek-słoń, zaś w Whitechapel wieczorami przemyka cień tajemniczego dżentelmena w meloniku, słychać też charczenie zarzynanych prostytutek... Warto obejrzeć ten thriller opowiadający historię Kuby Rozpruwacza choćby po to, żeby poczuć magię czasów, które na zawsze odeszły w przeszłość. To właśnie ten najdziwniejszy w dziejach kryminalistyki seryjny morderca symbolicznie otworzył nowy wiek - nauki i postępu. Jest w produkcji braci Hughes kilka nieścisłości: Ann Chapman była drugą, a nie trzecią ofiarą Kuby, również wątek masoński został wyssany z palca scenarzysty. Według najprawdopodobniejszej wersji Kubą był niejaki George Chapman (nomen omen - nazywał się tak samo jak jedna z jego ofiar, a także morderca Johna Lennona!), który następnie wyemigrował za Atlantyk, by zostać schwytanym w 1902 roku. Tyle tytułem wprowadzenia - wszyscy lubiący historie niesamowite powinni wylądować na projekcji Z piekła rodem.