Aktor wszechstronny, wielki i? skromny. Znany najlepiej z ekranu (Kapitan Sowa, Tomaszek w "Czterech pancernych", Oficer UB w ?"Zezowatym szczęściu", Ogniomistrz Kaleń, Stefan Waldek w "Dzięciole", baron Krzeszowski w "Lalce", kierowca w "Drodze", Kazik Malinowski w "Brunecie wieczorową porą"), kochający nade wszystko teatr. "Musisz połknąć postać. Wtedy jesteś prawdziwy" - powtarzał i był nieskończenie prawdziwy jako Papkin w Zemście, Laertes w Hamlecie, Bullinger w Szwejku, Skierka w Balladynie czy? Hula-Babula w Zaczarowanej królewnie. Genialny w rolach kabaretowych - w legendarnym Koniu, znakomitym Dudku czy niezrównanym Kabarecie Starszych Panów. "W Polskę idziemy" i "Tupot białych mew" to wzorzec z Sevres wykonania "piosenek z tekstem", natychmiast kojarzonych z Wiesławem Gołasem. Kto tak jak On zaśpiewałby "Piekielnego twista"?! I kto jak on - w szczerej rozmowie z córką - opowiedziałby i o drugiej stronie medalu, pokazując nie tylko uśmiechniętą twarz. Tę rozmowę ubarwiają wspomnienia przyjaciół aktora - tworząc jedyny w swoim rodzaju portret nieznanego, znanego Gołasa.