Jak nas widzą, tak nas piszą - czyli wizerunek przysłowiem malowany Jolanta Ostrowska. Kolejna część cyklu przysłów, tym razem wspaniale odzwierciedlających międzyludzkie relacje na przestrzeni wieków - szalenie aktualne również obecnie.
Spis treści: Małżeństwo ...... 9
Żona ..... 15
Mąż ..... 25
Rodzice ..... 29
Matka ..... 32
Macocha ..... 40
Ojciec ..... 42
Córka ..... 47
Syn ..... 50
Brat ..... 55
Sąsiad ..... 59
Sąsiadka ..... 63
Gość ..... 64
Mistrz, profesor ..... 73
Uczony ..... 75
Uczyć, uczyć się ..... 78
Filozof ..... 81
Literat ..... 83
Pisarz ..... 84
Poeta ..... 87
Rymopis ..... 89
Wieszcz ..... 90
Krytyk ..... 91
Muzyk ..... 93
Malarz ..... 95
Lekarz ..... 97
Aptekarz ..... 103
Ksiądz ..... 105
Sędzia ..... 112
Adwokat ..... 115
Żołnierz ..... 118
Wódz ..... 123
Pan ..... 126
Szlachcic ..... 136
Chłop ..... 139
Gospodarz ..... 147
Gospodyni ..... 151
Rybak ..... 154
Myśliwy ..... 155
Leśniczy ..... 157
Furman ..... 158
Woźnica ..... 161
Robotnik ..... 163
Kupiec ..... 165
Rzemieślnik ..... 169
Majster ..... 172
Cieśla ..... 175
Garncarz ..... 176
Górnik ..... 178
Kominiarz ..... 179
Kowal ..... 180
Krawiec ..... 183
Kucharka ..... 185
Kucharz ..... 187
Lotnik ..... 190
Młynarz ..... 191
Murarz ..... 193
Piekarz ..... 194
Rzeźnik ..... 195
Stolarz ..... 196
Szewc ..... 197
Ślusarz ..... 200
Zdun ..... 201
Zegarmistrz ..... 202
Złotnik ..... 203
Bogacz ..... 205
Bogaty ..... 208
Biedny ..... 214
Ubogi ..... 217
Nędzny ..... 222
Dłużnik ..... 224
Wierzyciel ..... 226
Mędrzec ..... 227
Obywatel ..... 229
Urzędnik ..... 230
Przełożony ..... 232
Poseł ..... 234
Pijak, pijany ..... 236
Złodziej ..... 241
Kłamca ..... 246
Tchórz ..... 248
Bohater ..... 251
Błazen ..... 252
Pochlebca ..... 255
Chciwy ..... 258
Chory ..... 260
Gracz ..... 263
Fragment: Jedni mówią, że człowiek jest kowalem swego losu, drudzy uważają, że przypomina marionetkę poruszaną czyjąś ręką. Erazm z Rotterdamu porównywał życie ludzkie do komedii, w której każdy występuje w innej masce i gra swoją rolę, dopóki nie zostanie przez reżysera sprowadzony ze sceny.
W rzeczywistości na naszą życiową rolę składa się kilka, a może kilkanaście mniejszych. Niektóre gramy jednocześnie.
Pierwszoplanowe role wyznacza rodzinny krąg. W zależności od wieku jesteśmy dziećmi lub rodzicami, żonami bądź mężami, wspólnie kształtującymi swoje małżeństwa albo wścibskimi czy życzliwymi sąsiadami. Te role odtwarzamy najdłużej, więc zrosły się z nami jak druga skóra. Chyba jesteśmy w nich najprawdziwsi, najbardziej przekonujący, wyraźnie widać nasze twarze.
Inny krąg stanowią nasze uczniowskie, a później zawodowe zadania. Stajemy się malarzami, żołnierzami, adwokatami, kucharzami czy stolarzami. Często w swoich miejscach pracy jesteśmy postrzegani jednowymiarowo. Czy zdarza się, by ktoś w ślusarzu, odtwarzającym zgubiony przez niego klucz, zauważył świetnego fachowca, wrażliwego człowieka, wspaniałego ojca, kompozytora pięknych piosenek turystycznych i amatora wędkowania jednocześnie? Zawód nakłada na nasze twarze swego rodzaju maskę, która czasem upraszcza, czasem utrudnia kontakty.
Są i takie role, które gramy krótko i sporadycznie. Tylko przez chwilę jesteśmy bohaterami bądź tchórzami, błaznami lub pochlebcami.
Bywa, że raz zobaczeni w jakiejś sytuacji, pozostajemy na długie lata w pamięci obserwatora z etykietką sknery albo pijaka. Zdarza się, że ocena jest trafna, ale może być i tak, że powiemy w ten sposób o schorowanym człowieku, potrzebującym zainteresowania ze strony przechodniów i wezwania pomocy lekarskiej. Rzadko widywanej bądź zauważonej ze zbyt dużej odległości osobie dorabiamy gębę.
Nasze twarze, maski i gęby odmalowują w najrozmaitszych barwach przysłowia, doskonale wyrażające międzyludzkie relacje na przestrzeni wieków.