Japonia po raz drugi użyczyła mi swej gościnności, odsłaniając dyskretnie swe oblicze ukryte za kolorowym wachlarzem. Kioto poczęstowała mnie solidną porcją tradycji. Himeji i Matsumoto przywitały mnie w bieli i w czerni swych zamczysk. Koyasan wynagrodzi