Prezydent Thomas Jefferson odwiedza Francję w przeddzień wielkiej rewolucji .Przeżywa dwa romanse - jeden krótki z arystokratką Marią Cosway (G.Scacchi) o pewnych artystycznych ambicjach. Romans polegający raczej na wymianie listów i spotkaniach "przy okazji" . Drugi, to miłość do służącej - mulatki Sally. Piękne plenery, fantastyczne wyszukane stroje i pałace pełne przepychu to atuty natury scenograficznej w tym filmie. Inną wartością jest doskonała obsada - Nick Nolte jest moim zdaniem idealnie dobrany i świetnie czuje się w peruce i pudrze.
Warto też zwrócić uwagę na ciekawe tło polityczne filmu - starcie amerykańskiego demokraty z arystokracją i ich dyskusje o ustroju państwa, o stosunkach miedzy ludzkich, o tolerancji i prawach człowieka. Film o polityce, rewolucji i miłości - piękny, pouczający i wartościowy. PS. Reżyserem jest J.Ivory twórca "Okruchów Dnia" z Hopkinsem i widać tu podobną manierę i styl a to też jest atutem tego filmu. Film był nominowany w Cannes do Złotej Palmy w 1995r. Warto go zobaczyć.