Druga solowa płyta basisty zespołu Lady Pank - Krzysztofa Kieliszkiewicza "Kielicha?.Kiedy kilka lat temu Kielich wydawał swój debiutancki album "Dziecko Szczęścia" obiecał sobie ,że więcej w tego rodzaju awanturę pakował się nie będzie. Jest basistą Lady Pank, jednego z najpopularniejszych zespołów w historii polskiego rock?n?rolla - więc po co mu to całe zamieszanie, kłopoty, nerwy. Na szczęście nie dotrzymał danego sobie słowa. Być może zmienił zdanie pod wpływem ciepłego przyjęcia solowego debiutu? A może to niedosyt spowodowany brakiem koncertów promujących tamten materiał - do zaśpiewania "Dziecka szczęścia" zaprosił bowiem grono tak znakomitych i zarazem zapracowanych wokalistów, że nie udało się zebrać ich na jednej scenie.Tak czy owak Kielich wraca. Wyciągnął wnioski i przeprowadził niezbędne zmiany. Po pierwsze zredukował personel do minimum. Sam zaśpiewał prawie wszystkie piosenki, sam wyprodukował album przy współpracy z Rafałem Smoleniem. Zarejestrował nie tylko bas, ale i część gitar. Do nagrań zaprosił starych, wypróbowanych znajomych. Kubę Jabłońskiego, z którym doskonale uzupełniają się jako sekcja rytmiczna w Lady Pank oraz Łukasza Lacha, równie znakomitego wokalistę jak i gitarzystę zespołu L.Stadt, a także znanego z pierwszej edycji "Voice of Poland? Piora Niesłuchowskiego - wokalistę zespołu Hanza. Na klawiszach wystąpił znakomity Jan Smoczyński.Po drugie, jeśli debiut Kielicha był popisem jego kompozytorskiej wszechstronności, to na "Drapaczu Chmur? artysta imponuje przede wszystkim skutecznością - każdy numer z tego albumu to rockowy hymn, gitarowy hit skrojony i wykonany zgodnie z najlepszymi, odwiecznymi prawidłami gatunku. Nie tak brzmi najnowsza muzyczna moda - bo takie granie nigdy nie wyszło i nie wyjdzie z mody. Chwytliwym, kipiącym energią utworom towarzyszą przy tym mądre, dojrzałe teksty. O tym, co w życiu ważne, o przemijaniu, związkach, marzeniach? ?Drapacz chmur" to płyta, na której wieczna rockandrollowa młodość w idealnych proporcjach miesza się z artystyczną i życiową dojrzałością.