Komancze! Słowo to od razu przywodzi na myśl popisy najlepszych jeźdźców świata; wojowników wracających w rodzinne strony z wypraw sięgających daleko w głąb Meksyku i Teksasu, pędzących przed sobą w tumanach kurzu tysięczne stada zagrabionych koni i bydła; valles de las lagrimas (doliny łez), nazywane tak przez Meksykanów ustronne zakątki na krańcu Równin, gdzie osławieni komanczeros (comancheros)