Z praw fizyki wynika nie tylko, że wszechświat mógł zaistnieć sam z siebie, niczym proton, i nie wymagało to włożenia żadnej energii, ale i że jest w pełni możliwe, iż Wielki Wybuch nie miał w ogóle przyczyny. Żadnej, ale to żadnej. Stephen Hawking Marcin Sylwester Gołąbek - urodzony kwadrans po dwunastej 23 sierpnia 1989 roku (zodiakalny lew i panna); przemyślanin mieszkający w Krakowie, którego serce bije kresowym, wschodnim rytmem; Polak, Rusin o kulturze polskiej, po pradziadku austriacki Niemiec, Europejczyk, obywatel Kosmosu; społecznie zaangażowany aktywista, szczególnie zatroskany o stan cywilizacji i ekologię oraz przyszłość ludzkości jako gatunku i jej kierunki rozwoju oraz zagrożenia czyhające na człowieka rychle rozpoczynającego kolonizację innych planet; wieczny uczeń marzący o zostaniu światowej sławy reżyserem, a będący obecnie skromnym bajkopisarzem i poetą oraz menedżerem operacyjnym; racjonalista, symbolista o zainteresowaniu futurologicznym i magicznym; łączy w sobie talent, ogromne pokłady empatii (która, jak sam uważa - jest kluczem do wszystkich drzwi, zarówno tych widocznych, jak i ukrytych) - ale również wyjątkowe szczęście, myśl humanistyczną z umiejętnością analizy danych, a wszystkie te cechy znajdują swe odzwierciedlenie w niniejszym tomiku.
Z praw fizyki wynika nie tylko, że wszechświat mógł zaistnieć sam z siebie, niczym proton, i nie wymagało to włożenia żadnej energii, ale i że jest w pełni możliwe, iż Wielki Wybuch nie miał w ogóle przyczyny. Żadnej, ale to żadnej.\n- Stephen Hawking\n
\"Każda fala ostatnią przez portem\"\nZ okazji każdej jednej fali; wszelkiej łodzi pierwszej\ni ostatniej grzywy lwiej, pienisto-białej, przed portem\nbezpiecznym lecz odległym na szczęście !\nUderza jedna po drugiej\nnigdy więcej, ni mniej\nniż wszystkie kolejne naraz\nniż ten syk, ten suw\npiaskowy wciąż i znów\notóż następna wali!\nSekunda czy kilka po ostatniej i pierwszej\npodobno na zawsze wszelkiej nawale,\nniosą łzy morskie, słone krople\nobietnicę latarni i błysk iglicy z oddali.\nGdzieś tam, bezpieczne, miło, przyjemne\ngdzie przystanie szczęśliwe.\nIść w topiel? Wejść w tajemne bałwany?\nPopłynąć? Jak wiele może spotkać\na jak wiele ominąć gdy zamiast\nrzucić się w morze liczy marynarz,\nże fale same przyjdą.\nPozostawia na kruchym piasku znak czasu,\nże nie wiemy tak bardzo jak chcemy:\nKto następną gna? I na Lewiatana jak?\n