Machu Picchu - Stary Szczyt. Wielkie inkaskie kamienne gniazdo pośród andyjskich urwisk - tam, gdzie strome granie dotykają już chmur. Nigdy i nigdzie indziej na świecie nie stworzono miasta równie pięknego. Nigdzie ludziom nie udało się osiągnąć takiej symbiozy kamiennych murów z ich otoczeniem... Machu Picchu z gór po prostu wyrasta. Stanowi ich oczywiste przedłużenie. Dopełnienie. Uzupełnienie. Zwieńczenie. Ukoronowanie. W żaden sposób górom się nie przeciwstawia, nie stara się stawiać im oporu. Z łagodnością i gracją poddaje się naturalnej rzeźbie terenu, razem z nią to się ugina, to znów wznosi i opada. Jak trzeba - faluje. Jeśli to konieczne - urywa się i ustępuje miejsca przepaści. Ale tylko na moment, tylko po to, by zaraz, w najmniej spodziewanym miejscu znów się wynurzyć i zerwać do lotu. Jak? Spokojna głowa, ma na to kilka wypróbowanych sposobów. Albo tuzinami uprawnych tarasów, albo setką wijących się kamiennych schodów!