![Markain - Albert Bigelow Paine [KSIĄŻKA]](https://media.dvdmax.pl/IMG/360x460/277856_0001.jpg)
Wiele napisano biografii o Marku Twainie, a w każdej z nich znaleźć można coś nowego.Osobiście dam się skusić nawet na siedemnastą z rzędu. "No tak, bardzo pięknie, ale większość z nich napisana jest po angielsku!" – usłyszałam pewnego razu zarzut. To prawda. Dla wielu osób, którzy nie znają żadnego języka obcego, taka literatura jest całkowicie niedostępna. Na szczęście zawsze coś ciekawego można wyszperać na półce, przetłumaczyć i wydać. Ale co wybrać? Książki biograficzne są różne, bar- dzo różne. Jedne są zwięzłe i krótkie, inne długie, naukowe i naszpikowane wszelkiego rodzaju analizami jak jeż kolcami. Większość jest faktograficzna, to prawda, bo inaczej się przecież nie da. Ale i fakty można podać na tysiące sposobów. I mimo że biografie tej samej postaci opisują te same fakty, to zawsze są to różne książki. Biografie traktowane naukowo są na ogół trudne, wymagają wiele uwagi i mogą być przez to męczące. Na jednej stronie, na przykład, autor może zechcieć wymienić wszystkich członków rodziny - 150 nazwisk różnych "ciotek i pociotek"... . Reguła rzetelności tego wymaga i chwała biografom za to, że dokumentują wszystko, co było, ale normalni ludzie potrzebują też książek, które "da się poczytać z przyjemnością". Osobną kategorię stanowią tu więc pozycje napisane przez przyjaciół lub też przez osoby z wąskiego kręgu znajomych. Osobisty stosunek, ich sympatia oraz znajomość głównego boha-tera stwarzają niezastąpiony, ciepły klimat. I taka właśnie jest książka Alberta Paine'a o Twainie. Paine, z zawodu pisarz i biograf, pod koniec życia Marka Twaina został jego sekretarzem i podjął się spisania wspomnień twórcy Tomka Sawyera . Obydwaj panowie spotykali się niemalże codziennie, gdzie większość czasu grywali wspólnie w bilard, a wraz z nimi grywała... armia kotów, które Twain uwielbiał. Trudno nie wyobrazić sobie, jak to wszystko się odbywało: kule śmigały po zielonym suknie, koty skakały między sunącymi bilami, a Twain opowiadał, opowiadał, opowiadał... . Musieli być doskonałymi graczami, w to nie wątpię. Bo jak inaczej można grać w karambol i nie utłuc przy tym kota?