Piękna bajka o Myszce marzycielce, wietrze, księżycu, wiatraku i babim lecie. Pełna poezji proza Joanny Kulmowej dla małych, wrażliwych czytelników. Ukazuje się w serii "Perełki Mili". To było w nocy.
Wiatr chciał przeskoczyć jabłonkę. No i źle się rozpędził. I zaczepił o nią skrzydłami. Zaplątały się w liściach. Same wyglądały jak za duże liście, których nie wolno szarpać, bo mogą się podrzeć. A co to byłby za wiatr bez fruwania? Wiatr jak nie wiatr. (...)
Ten śpiew księżyca wydał się myszce podobny do płaczu. Nastawiła mysiego ucha. Tak, tak! Ktoś płakał na jabłoni.
- Hej, kto płacze na jabłoni? - pisnęła myszka.
Ale pisk myszy jest tylko piskiem myszy. Więc został tuż przy ziemi. Poczołgał się po trawie jak wężyk. I zniknął w kępie pokrzyw.
- Pomogę temu, co płacze - powiedziała sobie myszka. Jestem mysz prawie odważna. Mysz, której chciałoby się fruwać. Mysz jak nie mysz.