![Nie daj sobie wejść na głowę. Jak pozostać sobą w kulturze zapier**lu - Jarosław Gibas [KSIĄŻKA]](https://media.dvdmax.pl/IMG/360x460/1766280_0001.jpg)
Ile razy słyszałeś w życiu magiczną formułę \"musisz się zmienić\"? Sto razy, dwieście? A może - bądźmy w końcu do bĂłlu szczerzy: wiele tysięcy razy? Przecież to najczęściej wypowiadana mantra, ktĂłra trafia do naszych uszu z tak wielu stron, że pewnie łatwiej byłoby znaleźć przykłady osĂłb, ktĂłre tak nigdy do nas nie powiedziały. Bo przecież \"potrzeba zmiany\" jest jak karabin, wymierzony w nas przez całe życie.
Co zaś ma być celem tej zmiany? Dopasowanie się do powszechnie obowiązującej narracji, ktĂłrej głĂłwnym fundamentem jest zjawisko określane już dzisiaj oficjalnie \"kulturą zapierdolu\", w ktĂłrym mamy wierzyć, że wartość leży w wysiłku włożonym w pracę, a nie w jej efektach. W to, że niezależnie od okoliczności musimy być zawsze pogodni, uśmiechnięci, pełni pozytywnych myśli i oczywiście hiperaktywni. W to, że trzeba przez całe życie gonić swoje własne szczęście, ktĂłre odnajdziemy w posiadaniu kolejnych przedmiotĂłw, czy pokonywaniu kolejnych szczebli społecznego, czy zawodowego awansu oraz w tym, że za pieniądze da się \"zamieść pod dywan\" naturalny proces starzenia się. W to, że jedyną wartością jest wyjątkowość, ktĂłrą trzeba udowadniać, starając się bardziej od innych, bo w przeciwnym razie stajemy się przeciętni, co w kulturze zapierdolu jest gorsze od niewybaczalnego grzechu. Jest rozczarowaniem.
Problem w tym, że kiedy w to uwierzymy, nasze życie prędzej czy pĂłźniej staje się puste, a wszelkie poszukiwania jego sensu będziemy prĂłbowali zastąpić pseudo-medytacją spod znaku \"wyobraź sobie, że nie masz problemĂłw\". Problem w tym, że dopiero po jakimś czasie zorientujemy się jak wielka to ściema. I najlepszym wyjściem jest wybĂłr mniejszego zła: zdać sobie sprawę z tej ściemy jak najszybciej i nie się jej nie poddawać. To lepsze, niż obudzić się ktĂłregoś dnia z ręką w nocniku.
Ile razy zdarzyło Ci się słyszeć magiczną formułę "musisz się zmienić"? Sto razy, dwieście? A może - bądźmy w końcu do bólu szczerzy - wiele tysięcy razy? To najczęściej wypowiadana mantra. Trafia do naszych uszu z tak wielu stron, że pewnie łatwiej byłoby znaleźć osoby, które nigdy tak do nas nie powiedziały. Bo przecież "potrzeba zmiany" jest jak karabin, wymierzony w nas przez całe życie.
A co ma być celem tej zmiany?
Dopasowanie się do powszechnie obowiązującej narracji, której fundamentem jest zjawisko określane już dzisiaj oficjalnie kulturą zapierdolu. Mamy wierzyć, że wartość leży w wysiłku włożonym w pracę, a nie w jej efektach. W to, że niezależnie od okoliczności powinniśmy być zawsze pogodni, uśmiechnięci, pełni pozytywnych myśli i oczywiście hiperaktywni. W to, że przez całe życie trzeba gonić szczęście, które odnajdziemy w posiadaniu kolejnych przedmiotów czy pokonywaniu szczebli społecznego lub zawodowego awansu, a także powstrzymywaniu za pieniądze naturalnego procesu starzenia się. W to, że jedyną wartością jest wyjątkowość, którą musimy udowadniać, starając się bardziej od innych - w przeciwnym razie stajemy się przeciętni, co w kulturze zapierdolu jest gorsze od niewybaczalnego grzechu. Jest rozczarowaniem. Jeśli w to uwierzymy, nasze życie prędzej czy później stanie się puste, a wszelkie poszukiwania jego sensu będziemy próbowali zastąpić pseudomedytacją spod znaku "wyobraź sobie, że nie masz problemów". Problem w tym, że dopiero po jakimś czasie się zorientujemy, jak wielka to ściema.
Najlepszym wyjściem jest wybór mniejszego zła: jak najszybciej zdać sobie sprawę z tej ściemy - i się jej nie poddawać. To lepsze niż obudzić się któregoś dnia z ręką w nocniku.