Luo Yihe wielka rzeka żeglowaliśmy wtedy wielką łodzią na rzece o świcie nasze kołnierze były postrzępione ale czyste nie byliśmy wtedy zmęczeni a było to, gdy byliśmy młodzi byliśmy sami nie prosiliśmy o pracę piliśmy wodę z otoku grzaliśmy się w słońcu kąpaliśmy w błękicie nieba czerwone koło kręciło się za nami pokład był nieznośnie tłoczny ludzie spali jeden na drugim nie mieliśmy wtedy domu tylko wizję nie mieliśmy doświadczenia dalecy byliśmy od zrozumienia stara rdza na dziobie statku przecinała pianę fal wiatr smagał nasze twarze oczy piekły nas podczas snu nieruchomi obserwowaliśmy meandry czerniejące w blasku dnia przytłaczający zapach mięty przemykający obok nas szarzejące zaspy śniegu na zakręcie odchylamy nasze głowy by pić czerpać z blasku jaśniejącej rzeki