Najlepszym amerykańskim powieściopisarzem, o którym nigdy nie słyszeliście (nie mówiąc już o czytaniu jego książek), ponieważ nie zawracacie sobie głowy "science-fiction", jest Gene Wolfe. Czterotomowa "Księga Długiego Słońca" jest nie mniej ambitna niż "Tęcza grawitacji" Pynchona, a równiez złożona i pięknie napisana jak "Blady ogień" Nabokova . Gene Wolfe kolejny raz dowodzi swojego mistrzostwa w sztuce tworzenia światów, niewiarygodnej umiejętności budowania postaci i opowiadania historii w historiach; zarazem bawi nas i edukuje, z równą wprawą i skutecznością. Ta książka to triumfalne zakończenie "Księgi Krótkiego Słońca", łączącej się bezpośrednio z najpopularniejszym dziełem autora, "Księgą Długiego Słońca". Poprzednie tomy tp "Na wodach Błękitu" oraz "W dżunglach Zieleni"