Schyłek lata. Dom za miastem, nad jeziorem. Noc. W jednym z pokoi Marta i jej mąż, Tadeusz kładą się spać. Ona chce się kochać, pragnie go… on nie chce. Marta siada sama na ganku. Wtedy ktoś puka w szybę. Mężczyzna przedstawia się jako narzeczony jej siostry Wandy – Adrian Snau. Ma trzydzieści pięć lat, za sobą rozbite małżeństwo, kliniczną depresję i uzależnienie od psychotropów. Przyjeżdża do rodzinnego domu swojej dziewczyny – Wandy, żeby poprosić jej matkę o rękę córki.