Mel Brooks wziął na swój parodystyczny warsztat legendę o Robin Hoodzie. W tym jego filmie nie zobaczymy jego samego w głównej roli, nie ma także Gene'a Wildera - zastrzyk świeżej krwi podziałał skutecznie. Film jest naprawdę bardzo złośliwy i stanowi pozycję obowiązkową dla miłośników Brooksa.