Wes Craven sięga do chwytu wielokrotnie wykorzystywanego w filmie grozy, polegającego na przemieszaniu fikcji i rzeczywistości. Sam zresztą oparł na tym pomyśle serię Koszmar z ulicy Wiązów. W Krzyku chodzi jednak nie tylko o wzmocnienie efektu zaskoczenia i zabawę psychoanalitycznymi podtekstami horroru. Bohaterowie nie są w stanie odróżnić zabawy w „bezpieczny strach” od prawdziwej zbrodni. Film może być więc odczytywany jako głos w dyskusji na temat wpływu ekranowej przemocy na młodych odbiorców. Powodzenie zapewniło mu jednak pojawienie się nowego monstrum, które zapewne dołączy do Jasona, Freddy’ego, Michaela Myersa i innych mieszkańców wyobraźni fanów gatunku.