Ile odcieni może mieć czerń zbliżającej się nieuchronnie żałoby Srebrzyć się jak porwane nitki pamięci Płowieć jak jaśniejsze z roku na rok wspomnienia Zazielenić jak omszały kamień - niepogłaskany, nieutulony Oku Małgorzaty nie umyka żadna małość (i wielkość), śmieszność (i ból). Pośpiesznie notuje chwile olśnień, czarnym humorem oswajając strach. I tę naszą żałosną bezradność wobec ostateczności. W zupełnie innym rytmie toczą się jej poetyckie przypowieści o tym, co niezmienne - marzeniu, tęsknocie, przyjaźni, pięknie By już za chwilę celnie podsumować teraźniejszość i \"Odpowiednie dać wojnie słowo\", kiedy brakuje słów. \"Norwidowi byłoby łatwiej\" - komentuje. Z autoironią czy goryczą Nadzieją czy rozpaczą Dorota Koman Starość, odchodzenie, minione miłości - ile tanich efektów podpowiedziałaby tu intuicja, i to nawet ta poetycka: rozedrgana, skryta, nośna Małgorzata Szyszko-Kondej mistrzowsko omija łatwe pokusy. Stąpa po ziemi, kamieniach, bólu. I nie traci ducha. Piękno, może wyblakłe, wciąż się tli. Umarł złudny ornament. Oto dojrzała liryka wszelkich schyłków i narodzeń. W ostatnich wierszach autorka pochyla się nad losem Ukrainy po 24 lutego 2022. Surowe słowa zabijają. \"Wojna maszeruje\" - czytamy. Poezja stoi. Patrzy. Służy. Krzysztof Bielecki O autorce: Małgorzata Szyszko-Kondej jest autorką książek dla dzieci i dorosłych, dziennikarką. Pisze opowiadania, reportaże, słuchowiska radiowe, wiersze, teksty piosenek. Jest laureatką konkursu literackiego im. Astrid Lindgren. Nagrodzony Sejf z milionem w środku (Stentor) został wpisany na Listę Skarbów Muzeum Książki Dziecięcej. Opowiadania Wtorek, godzina 15.00 (Ezop) znajdują się na Złotej Liście Fundacji Cała Polska Czyta Dzieciom. A książka Sześć córek (Świat Książki) zdobyła tytuł Najlepszej Książki Roku 2014, w kategorii \"Powieści obyczajowe\", przyznawanej przez internautów portalu Granice.pl. - Pisanie wierszy jest najbardziej osobiste, szczere, trochę wstydliwe. Ujawnia to, co tuż pod skórą i co udało się zamknąć na wyrwanej kartce papieru - mówi.
Ile odcieni może mieć czerń zbliżającej się nieuchronnie żałoby? Srebrzyć się
jak porwane nitki pamięci? Płowieć jak jaśniejsze z roku na rok
wspomnienia? Zazielenić jak omszały kamień niepogłaskany, nieutulony?
Oku Małgorzaty nie umyka żadna małość (i wielkość), śmieszność (i ból).
Pośpiesznie notuje chwile olśnień, czarnym humorem oswajając strach. I tę
naszą żałosną bezradność wobec ostateczności.
W zupełnie innym rytmie toczą się jej poetyckie przypowieści o tym, co
niezmienne marzeniu, tęsknocie, przyjaźni, pięknie... By już za chwilę
celnie podsumować teraźniejszość i Odpowiednie dać wojnie słowo, kiedy
brakuje słów. Norwidowi byłoby łatwiej komentuje. Z autoironią czy
goryczą? Nadzieją czy rozpaczą?
Dorota Koma