Żył w Toruniu mistrz cukierniczy nad mistrzami. Wywodził się z rodziny o dobrym, rzemieślniczym rodowodzie: z pokolenia na pokolenie ród zajmował się wypiekami słodkości, które znane były nie tylko w Toruniu, ale i w całej okolicy. Tym się jeszcze owa rodzina odznaczała, że wszyscy mężczyźni mieli na imię Bartłomiej, a wszystkie kobiety były Katarzynami. Stąd i nie dziwota, że i córka cukiernika Katarzynką się zwała. Oj, piękna to była panna i wielu już starających się o rękę do drzwi pukało. Ten majątek wielki posiadał, tamten, choć leniwy, dobrze urodzony, ale dziewczynie do zamążpójścia śpieszno nie było.