Dramat polityczny, który wcale nie jest nudny. Rzecz zupełnie niespotykana w kinie! Ten film trzyma w napięciu, dostarczając widzom znakomitych obserwacji ludzkich zachowań. Akcja zaczyna się w momencie, gdy poszukiwany jest kandydat na wiceprezydenta USA. Pierwszy wybór pada na senator Laine Hanson, która od tego momentu zaczyna mieć kłopoty z prasą, politykami, a nawet z własną rodziną. Pojawia się informacja, że w czasach młodości Hanson uprawiała przedmałżeński seks, co staje się przyczynkiem do wszczęcia na nią nagonki. Podstawiony zostaje inny kandydat na wiceprezydenta, ale wówczas własną grę zaczyna także prowadzić sam prezydent USA… Ukryta prawda oprócz historii z pograniczna thrillera, to przede wszystkim popis gry aktorskiej. Jaff prezydenta wciela się Jeff Bridges, który w najlepszej scenie filmu przeciąga na swoją stronę młodego karierowicza granego przez Christiana Slatera. Częstuje go kanapką z rekinem i wygłasza zakamuflowaną groźbę: „Będziesz opowiadał wnukom, że odmówiłeś prezydentowi. Nie zostałeś gubernatorem, zaprzepaściłeś szanse na prezydenturę, ale odmówiłeś”. Tym sposobem udaje mu się przejąć groźnego człowieka z obozu przeciwników, dowodzonego przez zatwardziałego republikanina, którego gra poddany charakteryzacji, by wyglądał na zasuszonego, Gary Oldman. Oprócz tego oglądamy Sama Elliotta w niespotykanej dla tego aktora roli pozbawionego skrupułów doradcy („Znajdźcie coś na niego, cokolwiek: chłopcy, karły, krowy...”). No i do tego jak zwykle niezawodny aktor charakterystyczny, Saul Rubinek jako rzecznik Białego Domu. Prawdziwą przyjemnością jest patrzenie, jak ten doborowy zespół odtwarza sytuacje, jakich wycinki często widzimy w CNN albo rodzimych serwisach informacyjnych.