David Duchovny tym razem wyraźnie poczuł potrzebę odpoczynku w przerwie pomiędzy VI i VII edycją Z Archiwum X i postanowił zrelaksować się pracą przy melodramacie, choć komedia romantyczna to też jest. Bardzo ciepła, miła historia, w której reżyserka i aktorka, Bonnie Hunt chce powiedzieć, że można mieć jeszcze wiarę w ludzi. Jej bohaterowie mają w sobie specyficzne ciepło, nie będąc przy tym przesłodzonymi figurami. Czuć tu kobiecą rękę. Gdyby tę historię opowiedział mężczyzna podejrzewam, że byłaby kanciasta. Wróć do mnie jest historią miłosną, okraszoną tonem komediowym, ale śmiechu jest tu akurat na tyle, aby zachować równowagę i nie popaść w żałobę. Oto inżynier Bob traci w wypadku samochodowym żonę, której serce trafia do kobiety czekającej na dawcę. Grace (Minnie Driver), bo o niej mowa, spotyka go jakiś czas później nie wiedząc, że nosi w sobie serce jego zmarłej żony. Gdy się o tym dowiaduje i zwierza z tego faktu Bobowi, cała historia nabiera innego, bardziej realnego wymiaru