Gabryśka Mrozińska wie, co to ciężka ,,praca na livingu", czyli całodobowa opieka nad ciężko chorymi ludźmi w ich domach. Myje i karmi swoich podopiecznych, towarzyszy im w cierpieniach i znosi ich humory. Jednak rzadko może liczyć na słowo ,,dziękuję", zresztą na porządne pieniądze też. Nie brakuje jej natomiast upokorzeń i rozczarowań. Jeśli serial ,,Londyńczycy" był portretem młodego pokolenia zaradnej emigracji zarobkowej w Wielkiej Brytanii, to ,,Wyspa Starców" jest kroniką niewesołych przypadków pięćdziesięcioletniej Polki pracującej nad Tamizą. Mimo wszystko Gabrysia nie poddaje się. Jak mantrę powtarza fraszkę Jana Sztaudyngera: ,,Wszystko marność i koszmarność, lecz czuję z tym solidarność".