Opowiadania Miry Ledowskiej skomponowane w zbiór \"Zza okna\", podyktowane doświadczeniem wykluczenia ze wspólnoty tych, co mieli szczęście \"patrzeć wprost\", wykraczają poza pewien schemat, których nazwałbym \"lamentacyjnym\", a polegający na podnoszeniu własnych cierpień do rangi prywatnej martyrologii. Zamiast szachownicy postaci czarno-białych, mamy tu galerię pojedynczych osób, z których każda posiada oryginalne, unikalne rysy, wzorowane na konkretnych, podanych z imienia i nazwiska ludzi. Zarówno występujący w nich Żydzi, jak i Polacy (a nawet Niemcy czy Rosjanie i Austriacy) ukazują się raz jako pełni zalet i cnót, innym razem - wad, słabości, śmiesznostek. - Ze wstępu prof. Jadwigi Mizielińskiej
Opowiadania Miry Ledowskiej skomponowane w zbiór Zza okna, podyktowane doświadczeniem wykluczenia ze wspólnoty tych, co mieli szczęście patrzeć wprost, wykraczają poza pewien schemat, który nazwałabym lamentacyjnym, a polegający na podnoszeniu własnych cierpień do rangi prywatnej martyrologii. Zamiast szachownicy postaci czarno-białych, mamy tu galerię pojedynczych osób, z których każda posiada oryginalne, unikalne rysy, wzorowane na konkretnych, podanych z imienia i nazwiska ludzi. Zarówno występujący w nich Żydzi, jak i Polacy (a nawet Niemcy czy Rosjanie i Austriacy) ukazują się raz jako pełni zalet i cnót, innym razem wad, słabości, śmiesznostek